Muzeum niewinności
Co za przewrotny tytuł zafundował nam Orhan Pamuk! Kto słyszał o stawianiu pomników czemuś tak ulotnemu, tak niestałemu, jak niewinność? A muzeum? Na myśl od razu przychodzi wielki, monumentalny gmach pełen zakurzonych dzieł sztuki. Albo miejsce upamiętniające wielką bitwę, tragedię, mord... Niewinność i muzeum, gdzie tu tkwi jakiś sens? A może niewinność oznacza dążenie do nieuchwytnego ideału? Przecież książka Pamuka nie jest tylko błahym romansem pomiędzy Kemalem i o dwanaście lat młodszą od niego kuzynką. Autor nie skupia się tylko na opisie tureckiej elity zachłystującej się europejską modą. Tradycyjnie już akcja powieści rozgrywa się w Stambule. Kemal, choć związany z piękną kobietą, wdaje się w romans, który go uszczęśliwia i zarazemunieszczęśliwia. Bohater nie stroni od kłamstw, całkowicie egoistycznych zachowań, czasami trudno darzyć go sympatią. Z drugiej strony jego miłość jest piękna i szczera. Towarzyszymy mu w pełnych uniesień, najszczęśliwszych momentach życia. Trudno jednoznacznie ocenić postępowanie targanego sprzecznymi emocjami Kemala. Pewnie dlatego, że jego rozterki są tak bliskie męskiemu czytelnikowi. Tak, to bardzo męska opowieść, choć nie tylko dla mężczyzn. Każdy z nas buduje w sobie swoiste muzeum, gdzie w kółko ogląda ekspozycję złożoną z chwil szczęśliwych i niewinnych. Nie każdy, tak jak Orhan Pamuk, jest w stanie otworzyć to muzeum dla zwiedzających z całego świata.
Jakub Tabisz
Orhan Pamuk, "Muzeum niewinności", Wydawnictwo Literackie 2010