UMIEĆ WYRAŻAĆ SWOJE POTRZEBY
Grzegorz Gocel: - Jest Pani Konsultantem ds. Osób Niepełnosprawnych na Uniwersytecie Śląskim. Na czym polega Pani praca? W jakim celu stworzono na UŚ takie stanowisko?
Anna Wandzel: - Na początku - jeszcze jako asystent Pełnomocnika Rektora Rektora ds. Osób Niepełnosprawnych - moim zadaniem było informowanie niepełnosprawnych studentów o tym, jakie udogodnienia (finansowe, organizacyjne) im przysługują. Ale z czasem miałam coraz więcej obowiązków. Zaczęłam od analizy sytuacji studentów niepełnosprawnych na naszej uczelni: czego potrzebują, jakie mają oczekiwania. Opracowałam też ewidencję barier we wszystkich budynkach na Uniwersytecie. Teraz moja praca skupia się na informowaniu studentów i kandydatów na studia o przysługujących im prawach, o możliwościach studiowania na Uniwersytecie Śląskim, a także na pozyskiwaniu funduszy na usuwanie barier: głównie z programów PFRONu, Unii Europejskiej i różnych programów samorządowych.
- Na jaką więc pomoc ze strony UŚ mogą liczyć studenci niepełnosprawni?
- Od strony finansowej, taką pomoca jest przede wszystkim możliwość korzystania ze stypendium specjalnego, zależnego nie od dochodów w rodzinie i od osiąganej średniej, lecz od stopnia niepełnosprawności. Studenci niepełnosprawni mogą też korzystać z różnych zniżek na studia. Istnieje również możliwość skorzystania z programu Student PFRONu, który pomaga sfinansować koszty poniesione na studiach: czesne, koszty związane z dojazdem, zakupem podręczników, czy sprzętu ułatwiającego studiowanie - komputera i innych urządzeń.
A ze strony organizacyjnej, jest to przede wszystkim mozliwość studiowania w indywidualnej organizacji studiów. To taka forma studiowania, w której można nie uczestniczyć we wszystkich zajęciach. Oczywiście, nie zachęcamy do tego, ale stwarzamy taką możliwość. Dzięki temu osoby, które muszą być np. hospitalizowane, nie mają obowiązku tłumaczyć swoich nieobecności - same ustalają sobie system pracy.
Szczegółowe informacje na temat wszystkich dostępnych na naszej uczelni udogodnień socjalnych i organizacyjnych można znaleźć na naszej stronie internetowej, pod adresem .
- A czy studenci niepełnosprawni korzystają z możliwości, jakie stwarzają programy międzyuczelniane - jak Sokrates, czy Leonardo da Vinci?
- Tak, chociaż najczęściej osoby niepełnosprawne nie za bardzo wierzą w siebie i nie chcą opuszczać kraju. Tym większym sukcesem jest więc fakt, że już ok. 10 osób udało się do takiego wyjazdu przekonać. Osoby niepełnosprawne są w o tyle lepszej sytuacji, że otrzymują zwiększone diety. W przypadku większości studentów, od czasu naszego wejścia do Unii diety w programach " Sokratesa"nie sa juz tak korzystne - wyrównują jedynie standard życia pomiędzy Polską a krajem docelowym. Natomiast w przypadku osób niepełnosprawnych, jeżeli udowodni się, że niepełnosprawność danej osoby utrudnia jej podjęcie pracy, czy też zwiększa koszty adaptacji w innym kraju, wówczas te diety są odpowiednio zwiększane. Możliwy jest również wyjazd razem z asystentem, opiekunem. Mieliśmy nawet taką sytuację, że wyjechała osoba z porażeniem czterech kończyn, a więc prawie całkowicie sparaliżowana. Pojechała do Finlandii, razem z opiekunem, na uczelnię całkowicie dostosowaną.
Zauważam, że osoby niepełnosprawne, które wracają ze stypendiów, sa zupełnie inne - bardziej otwarte, przedsiębiorcze, aktywne... Bardziej wierzą w siebie, bo nareszcie zobaczyły, że można żyć inaczej. Studiowała u nas dziewczyna, która pojechała na stypendium gdzieś do Chin, na zajęciach w tropikach, ponieważ pisała prace magisterską z roślin tropikalnych. No i teraz ta studentka - do niedawna jeszcze zamknięta, nie wierząca w siebie - zamierza kontynuować tam studia doktoranckie. Myślę więc, że warto.
- Mam jeszcze jedno pytanie związane z Pani pracą: czy zdarza się, że przychodzą do Pani niepełnosprawni studenci, którzy twierdzą, że są dyskryminowani przez wykładowców, ćwiczeniowców, przez rówieśników?
- Jeżeli chodzi o brać studencką, to raczej nie ma żadnych problemów tego rodzaju. A jeżeli chodzi o wykładowców, to... to też nie można mówić o dyskryminacji, ale bardziej o niezrozumieniu niektórych potrzeb studentów. Miałam taki przypadek na początku swojej pracy, że studentka z ciężką cukrzycą musiała wychodzić często z zajęć, bądź też mdlała w czasie silnego stresu. Wykładowcy tego po prostu nie rozumieli. Ludzie często myślą, że ktoś udaje, albo nie chce się wywiązać ze swoich obowiązków i szuka jakichś usprawiedliwień. W takich sytuacjach zazwyczaj wystarcza rozmowa.
Jest też tak, że studenci sami nie mówią o tym, czego im potrzeba. A bez takiego dialogu porozumienie nie jest możliwe. Kiedy więc przychodzi jakiś świeżo upieczony student, mówię mu, że powinien przede wszystkim zwrócić się do wykładowców i powiedzieć, z czym będzie miał potencjalnie problemy. Bo np. spotkałam się w swojej pracy z osobą, która silnie niedowidziała i niedosłyszała, a nie powiedziała tego nikomu. Wykładowcy nie mieli więc nawet szansy zauważyć, że w tłumie studentów siedzi ktoś, kto kompletnie nie odbiera ich przekazu. Dlatego goraco zachęcam studentów, żeby mówili o tym, czego potrzebują.
- Bardzo dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.
artykuł wchodzi w skład projektu Różnice zamiast braków i jest współfinansowany ze środków Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Katowicach